<jolly> bylem z kumplem w jakiejs wiosce w bieszczadach. autem przyjechalismy z laskami.
<jolly> no i skonczyl mi sie plyn do spryskiwaczy po drodze tam.
<jolly> rano pojechalismy do wioseczki do sklepu 'wielobranzowego' po sniadanie: chleb, pasztet i cos do tych cholernych spryskiwaczy
<jolly> i podchodzimy do sprzedawcy i mowie: poprosze denaturat, litr.
<jolly> koles tak dziwnie popatrzyl ale poszedl i przynosi te dwie butelki
<jolly> i ja na to wtedy: i dwa chleby
<jolly> kolesia calkiem zatkalo, stanal i patrzy na nas tak dziwnie
<jolly> i pyta: profesjonalisci?
<jolly> a ja z kumplem: nie, studenci :)
0.0013s
// 02:04:15Wszystkich cytatów w bazie 5733,
zaakceptowanych 5727, oczekujących 6, odpadło 58446,
zaplusowanych 4718965, zaminusowanych 950556