<mangel> wtorek 08:00 rano, tramwaj, wszyscy snieci, blogostan ciszy...
<mangel> i jak mi nagle jakis babsztyl wstretny nie zacznie przez telefon nawijac... normalnie myslałem, ze rozerwe! jakis durny plastik, postanowil sobie z rana pokrzyczec do komorki.
<mangel> ale tak przykrego widoku dawno nie widzialem, ze cztery warstwy
<mangel> solara, tapeta, solara, tynk - pewno zeby sie nie rozplynelo
<mangel> no i jedziemy tak sobie, wszyscy na nia wsciekli, rozbudzeni... i przystanek
<mangel> zbieram sie do wyjscia, widze, ze babcia chce wysiasc z wozeczkiem, ale ktos juz jej pomaga, to tylko czekam az wysiada zebym mogl tez to zrobic
<mangel> a ta namiastka murzynki nagle mi sie na plecy pakuje i wrzeszczy do ucha "szybciej! szybciej! ja sie spiesze!", wtedy nie wytrzymalem.
<mangel> odwracam sie i, najbardziej zjadliwie jak umiem, rzucam "a gdzie sie tak spieszysz? przeciez plastik sie ponad 1000 lat rozklada?!"
<mangel> reszte dnia mialem fajna :-)
0.0014s
// 20:02:49Wszystkich cytatów w bazie 5735,
zaakceptowanych 5727, oczekujących 8, odpadło 58446,
zaplusowanych 4719164, zaminusowanych 950590