Nasza super nowoczesna korpo postanowiła być jeszcze bardziej nowoceśniejsza i zatrudniła w tym celu panią od kształtowania wizerunku zewnętrznego, tak zwaną PR Manager. Wizerunek zewnętrzny bynajmniej nie oznacza że pani rzuciła się do czyszczenia elewacji budynku, ale trzeba przyznać, że z równie gorącym zapałem wzięła się ostro do pracy.
Jednym z pierwszych pomysłów było skierowanie się do IT z zapytaniem czy mamy Photoshopa, bo pani PR chciałaby, aby ze zdjęcia Szefa Szefów (rozmiar 100×75 pikseli), jakie widnieje na stronie głównej intranetu usunąć cień kołnierzyka z koszuli (podobno to korzystniej wygląda). Teraz pani PR wzięła się za unowocześnianie layoutu firmowej gazetki i rozdawanie magnesów promujących miasto, aby pracownicy poprzyklejali je sobie do… samochodów.
5 Comments »
 Loading ...
Nowy spec pokazuje coraz bardziej, ze będzie pasować do tego miejsca. O co by się go nie zapytać to on mówi, ze wie, ze się zna na tym jak nikt inny. Zaczęło się od rzeczy prostych. Siedziałem przed kompem i resetowałem hasło domenie jakiegoś usera. Jak zwykle jak cień podąża za mnie Spec(3). Załatwiłem sprawę, user sobie poszedł a spec do mnie żebym przeniósł nasze OU z userami do OU jakiejś totalnie innej (na Filipinach czy cos) i tłumaczy mi ze tak będzie lepiej i tak się robi. Trochę mnie zaskoczył a że nie chciałem go wyśmiać to zbyłem go mówiąc ze nie mam uprawnień. Chwile potem widzę go jak instaluje admin packa i odpala przystawkę z users and groups i cos tam zaczyna mieszać. Pomyślałem sobie ze dobrze ze uprawnień nie ma, bo by cala firmę przeorganizował i mógłby być większy bałagan jak jest teraz. Po godzinie pyta mnie dlaczego on nic nie może zrobic w AD… Poinformowałem go ze nie ma żadnych uprawnień i na razie na pewno ich nie dostanie. Oczywiście nie przeszkodziło mu to próbować ponownie za parę dni i ponownie przyjść do mnie z pytaniem, dlaczego mu to nie działa…
Spec3 jest tez specjalistą od backupu. Dzięki jego inwencji i chęci wprowadzania zmian oraz dzięki temu ze Spec1 powierzył mu robienie backupu przez tydzień żaden backup nie powstał. Bo przecież to Spec3 wie lepiej, które pliki z backupem można usunąć oraz kiedy to zrobić. Oczywiście wie również najlepiej, kiedy należy zmienić taśmę…
Spec3 okazał się także wybitnym specjalista Cisco. Podłączyłem nowy switch, podpiąłem się niebieskim kabelkiem do konsoli i mieszam w konfiguracji (vlany, stp i jakieś tam pierdoły). Spec 3 stoi nade mną (a jak inaczej, w końcu odkąd przyszedł tu do pracy to do kibla nie mogę pójść tak żeby nie szedł za mną) i z pogarda w glosie mówi: dlaczego nie łączysz się przez interfejs graficzny? No to mnie troszkę podirytował. Dałem mu lapka z otwartym polaczeniem z konsola i poprosiłem go żeby sam to wszystko ustawił skoro wie, co i jak (bynajmniej z CV to wynika, że jest tak wybitnym specjalistą, że nie godzien jestem butów mu czyścić). Po pół godziny przychodzi do mnie i pyta, jaki jest adres ip switcha, bo on się podłączyć nie może… Musiałęm oczywiście sam skończyć konfigurowanie. Następnego dnia stwierdził, że on to by chciał jeden switch żeby się pouczyć. Dałem mu nowiutkie Cisco, prościutko z pudelka. Pol godziny później patrzę, co on robi. Na dysku parę set mega dokumentacji Cisco a Spec3 czyta. Za naste pe 30 minut to samo. W końcu po 2 godzinach się przełamał i spytał jak się podłączyć do switcha bo on nie wie… No, ale cóż. Tak to jest jak się zatrudnia nie tych, których się potrzebuje a tych którzy się zgłoszą.
Update
Spec3 okazał sie takze mistrzem wykorzystania zasobow. Postawil pod biurkiem switch 48 portowy i wzial sie za stawianie obrazow na laptopach. Co by nie bylo latwiej ani jemu ani innym podlaczyl te laptopy do wolnych portow we florboxach eliminujac problem nie uzywanych podlaczen oraz wlaczajac algorytm omijania gestej sieci kabli u wspolpracownikow. Switch pod biurkiem w miedzyczasie radosnie szumial wentylatorami i swiecil 48 wolnymi portami. Spec3 stawiajac obrazy na kilku lapkach w gost serverze wybral opcjie unicast. Wielkosc obrazu ktory stworzyl - 20gb. Czas stawiania obrazu na jednym lapku - poltorej godziny. No coz, Spec3 zawsze wie lepiej…
Update
Spec3 postanowil dzisiaj zreorganizowac ksiegowsc firmy poprzez zmiane sposobu placenia rachunkow. Zaproponowal zeby rachunki placic dopiero jak wszystkie przyjada. Ciekawe tylko co zrobi jak jeden nie przyjdzie… Zaczynam sie powazanie bac o przyszlosc tego centrum gdy Spec3 zacznie wprwoadzac swoje usprawnienia…
8 Comments »
 Loading ...
Co jest najwazniejsze w pracy w hinduskiej firmie? Tak! Raporty! Dzisiaj dostalem maila w ktorym hindus mi pisze, ze raport ktory zrobilem miesiac temu (dwa dni roboty) to on chce zebym zrobil raz jeszcze ale w nieco inny sposob… Podlamalem sie nieco ale coz… Za pol godziny dostalem nowego maila. Inny hindus prosi mnie o robienie cotygodniowych raportow z raportow ktore robie i gratis dodawania do nich paru innych informacji. Czekam teraz z niecierpliwoscia na maila w ktorym poprosza mnie o robienie raportu z raportow z raportow ktore robie…
No Comments »
 Loading ...
Siedze sobie dzisiaj spokojnie i robie kolejne raporty… Pochodzi do mnie Spec(3) i pyta o haslo admina do serwera bo on cos sie zalogowac nie moze. Odpalam dzielnie mstsc, klepie IP, login, haslo… I dupa. Nie dziala. Probuje wszystkich kombinacji (bo moze Spec(1) cos pozmienial) i dupa. Wpisalem swoj login i haslo (na szczescie dodalem sobie prawa admina, ot tak jakby mnie naszla ochota przejrzec plik z wyplatami) ale i tak dupa zbita. Maksymalna liczba sesji. No to musialem sie ruszyc do serwerowni. Serwerownia to pomieszczenie ta 1.5m na 1.5m. Połowe tej przestrzeni zajmuje szafa (oczywiscie najtansza). Reszte zajmuja “powerfull desktopy” w liczbie kilku, stanowiace nasze niesamowite serwery. Po przedarciu sie przez gaszcz kabli dotarlem do monitora (a co? spodziewaliscie sie konsoli?? i tak dobrze, ze jest to lcd). Przepialem go do odpowiedniego komputera wraz z myszka i klawiatura. Zalogowalem sie i to co zobaczylem nie zaskoczylo mnie (chcial bym naprawde zeby tak bylo ale po hindusach to ja sie juz spodziewam wszystkiego). Otoz nasi kochani koledzy z dalekiego kraju postanowili zrobic nam (niepotrzebne skreslic) niespodzianke, poprawke w bezpieczenstwie, dowcip. Zmienili nazwe konta administratora lokalnego i oczywiscie jego haslo. Profilaktycznie wpialem sie do innych serwerow. Wszedzie to samo. No to skrobie im pochwalnego maila, dzwonie do managera eskalowac sprawe. Juz po godzinie dostaje odpowiedz, ze tak, oni rozumieja i ze jak chce hasla to oni mi je wysla i w ogole dadza mi dostep do bazy hasel. Normalnie nie moglem w cos takiego uwierzyc. I mialem racje. Przez nastepne 5 godzin nie przyszla zadna odpowiedz na moja prosbe o podanie hasel.
UPDATE
No to mamy kolejny dzien w tej wspanialej firmie a hasel jak nie bylo tak nie ma.
UPDATE 2
Wyslalem maila poganiajacego. Po 5 minutach na komunikatorze firmowym odezwal sie hindus. Napisal Hi. Odpisalem mu Hi. Mielo 40 minut i nie napisal nic wiecej… 2 godziny pozniej nadal nic. Zaczynam sie zastanawiac o co mu chodzilo… Pewnie sie okaze ze to moja wina bo on sie odezwal a to ja nie blagalem go o hasla…
UPDATE 3
Po 28 godzinach i po eskalacji do managerow przyslali hasla. Hasla niemozliwe do zapamietania… Czyli jakby byla sytuacja awaryjna to moge wyslac ludzi do domu na dwa dni.
4 Comments »
 Loading ...
Od zeszlego tygodnia szeregi tutejszego IT zasilil nowy czlowiek. Nie byl to czlowiek ktory spelanial nasze wymagania, ani taki ktory nas czyms przekonal do siebie. Byl to jedyny czlowiek ktroy chcial podjac prace w tej firmie. Tak wiec taki wybitny Spec(3) zasilil nasze szeregi. Obserwuje rozwoj sytuacji i zaczyna robic sie coraz ciekawiej. Spec(1) zrzuca na Speca(3) wszystko co robil do tej pory. Niby spoko tylko ze sa to mimo wszystko czynnosci krytyczne dla fukcjonowania firmy. Po za tym dal Speciowi(3) po dokladnie 3 dniach pracy wszystkie hasla dostepu… Jak tak na to patrze to zastanawiam sie jak to skonczy: centrum szlag trafi czy tez Spec(1) wyleci z roboty?
1 Comment »
 Loading ...
Dzisiaj przeprowadzalismy testy strefy backupowej. Polega to na tym, ze przyjezdza ekipa ludzi, podlacza sie do sieci i sprawdza jak dzialaja ich aplikacje w tym budynku. Normalna sprawa w kazdje powaznej firmie. Dostapilem zaszczytu przygotowywania calej infrastruktury do tego testu. Najpierw przez 2 miesiace byly problemy z konfiguracja routera. Hindusi zapomnieli dodac odpowiednich regulek do firewalla umozliwiajacych podlaczenie sie do zewnetrzenej sieci. Po 4 testach i kupie maili udalo sie jednak rozwiazac ten sakplikowany problem. Wczoraj przyszedl czas na przygotowanie reszty sprzetu. Pomyslalem o wszystkm: karty dostepu, sala, komputery, drukarki, faxy, skanery, telefony, kawa… Problem byl juz przy rezerwacji sali bo oczywiscie ta ktora chcialem byl zajeta. Powod? Akurat postanowili ja pomalowac… Zarezerwowalem inna. Nikt nawet sie tym nie przejal i podczas gdy ja probowalem podlaczac sprzet ludzie ladowali sie do srodka i marudzili, ze mam wyjsc bo oni tu maja zaplanowana telekonferencje, rozmowy z pracownikami i jakies tam inne “very important meeting”. Nie bardzo rozumiem dlaczego uparli sie akurat na te sale, skoro obok mieli wolne par innych. Okazalo sie, ze w tej firmie nalezy myslec o rzeczach, ktore normalnie nie sa zadnym problemem (przynajmniej tak mi sie wydawalo ale moze ja do tej pory pracowalem tylko w normalnych miejscach). Tak wiec czego zabraklo? Kabli sieciowych, listw zasilajacych i dlugopisow (musialem latac po calym budynku i szabrowac co sie dalo aby ludzie mogli pracowac). Dobrze, ze testerzy przywiezli ze soba papier do drukarki bo tego tez nie bylo (toaletowy byl)… Teraz czekam, az hindusi zatwierdza nam zkup tego niesamowicie wyszukanego i malo przydatnego sprzetu.
No Comments »
 Loading ...
Nigdy nie przestanę się dziwić jak to możliwe, że powierzanie krytycznych procesów biznesowych “specjalistom” z krajów gdzie pracuje się za grosze się w ogóle opłaca.
A dlaczego?
Po raz kolejny dostaję mail od jakiegoś super-specjalisty z Indii, którego poproszono o zaimplementowanie jakiegoś mechanizmu i jemu to nie działa. Oczywiście takie sytuacje są na porządku dziennym.
Przykład z dzisiaj.
Hindus nie mógł sobie poradzić z problemem implementacji pewnego mechanizmu w Windows. Co zrobił? Wyeskalował wysoko swój problem, prosząc o pomoc. I tu ciekawostka - jeśli TY prosisz hindusa o pomoc, to lepiej tego nie rób, bo oni uważają to za oznakę słabości. W druga stronę (wtedy kiedy oni proszą) oczywiście to już nie obowiązuje. Ich moralność powala na kolana.
Wysoko postawiony specjalista IT aby pomóc swojemu koledze co zrobił?
Ano napisał do Polaków. Po co szukać rozwiązania problmu w google, i mieć odpowiedź w 5 minut na tacy, skoro można ją dostać od kogoś zrzucając na niego problem zbytnio się nie męcząc.
Dostałem odpryskami maila aby pomóc koledze z dalekiej krainy. Coż pozostało zatem począć - znalazłem właściwą instrukcję w Knowledge Base Microsoftu, oraz na niezależnej stronie i podesłałem koledze linki wraz ze sceenshotami od nas. Kolega podziękował i “zabrał się” do roboty.
Nie minęły 3 tygodnie, kolega pisze, że “nie działa” prosząc o przysłanie screenshotów (które dostał) i plików konfiguracyjnych, których listingi ma na stronach pod podanymi linkami. Po pierwsze, szybki jest. Jak opowadają znajomi pracownicy, którzy wrócili z hindustanu, ichniejsi ludzie posługują się filozofią “co masz zrobić dziś, możesz równie dobrze zrobić w następnym życiu”. Mają chyba też inną regułę - “zleć to drugiemu, po co masz się tym zajmować”. I tak oto nasz przykładowy specjalista prawdopodbnie ani nie przeczytał tego co dostał, ani nie zajrzał w screeny. No bo i po co czytać manuale, skoro ktoś może to zrobić za niego i poprowadzić za rączkę. Może oni lubują się w podtrzymywaniu kontaktów kosztem marnotrawstwa czyjegoś czasu?
Lekko wkurwiony faktem, że chciałem koledze pomóc, a mimo to nie wykazał nawet odrobiny chęci aby zagłębić się w temat odpisałem mu kulturalnie, iż wszystkie infgormacje, których ode mnie oczekuje otrzymał już w mailu.
Morałem niech będzie odpowiedź od hindusa:
Thanks, I will check. [...]
I will take help from another staff and go through the link.
Ciekawe komu tym razem to spuści…
9 Comments »
 Loading ...
-Hi Jana, Its Jana here. Do you know where is Jana?
2 Comments »
 Loading ...
Jedna z rzeczy, która hindusi lubią naprawdę, są raporty. Dzisiaj jednak rozbroili mnie zupełnie. Najpierw dostałem maila poganiającego mnie do wysłania raportu, który wysłałem jakiś miesiąc temu. Wysłałem ponownie. Potem dostałem maila żeby w tych raportach, co wysłałem dodać jedna rzecz. Odpisałem, ze to juz jest w raporcie. W odpowiedzi poprosili mnie o dodanie innej rzeczy. Odpisałem, że to też juz jest w raporcie. Aż mnie korciło aby im napisać żeby może przeczytali ten raport zanim zaczną mi dupe zawracać. Niestety nie zdążyłem nawet skończyć o tym myśleć i dostałem nowego maila. Proszą mnie o zrobienie raportu z raportu i o uzupełnienie mojego raportu o drugi raport takiej samej objętości jak pierwszy. Oczywiście na wczoraj, według wzoru, który jest w lokacji, do której nie mam dostępu.
Innym przypadkiem był raport z audytu. Dostałem w nim 90 linijek, w których opisany jest problem. W każdej linijce ten sam. I co ciekawe to miał on rożne priorytety. Nie udało mi sie jednak odkryć, w jaki sposób numer wiersza w Excelu wpływa na zabezpieczania siec…
No Comments »
 Loading ...
Wiec jak to sie robi? Wysyła sie maila z Indii do Europy. Tam odbiera go jakiś człowiek, który z radości idzie sie wieczorem upić. Następnie chodzi przez kilka następnych dni i sprawdza wszystko, co sobie hindusi sobie zapragnęli. W międzyczasie okazuje sie ze i tak nie wyrobi sie w terminie, który dali mu hindusi. W nagrodę zostaje podpierd….ony do szefa wszystkich szefów, co oczywiście potem spada na niego z wysokości jego przełożonego. Człek ten w końcu kończy gromadzenie wszystkich informacji i wysyła je do hindusów. Ci zapuszczają je na kiepsko napisanych (ale przecież nie przez hindusów, bo oni w życiu nie popełnili bledu i oni nawet nie wiedza, co to błąd!) makrach, które maja przeanalizować otrzymane materiały. W wyniku tego 20% wyników nadaje sie tylko do skasowania, bo makro sie wywaliło i wrzuciło do pliku papkę zamiast spisu straszliwych błędów. Jednak hindusi w ramach ograniczania kosztów nie otwierają tego pliku (pewnie dlatego ze zwiększyłoby to zużycie energii elektrycznej w ich regionie) i wysyłają z powrotem do człeka w Europie. Ten otwiera pliki i zaczyna rwać włosy z głowy. Okazuje się, ze musi przeinstalować polowe serwerów, bo hindusom nie podoba się nazwa katalogu instalacyjnego windows. Gratis do tego musi postawić środowiska testowe dla kilku dosyć skomplikowanych sieci. Na to wszystko może wykorzystać sprzęt, który ma (znaczy, którego nie ma, bo ciecia kosztów powodują ze nie przetrzymuje sie sprzętu na wypadek jakiejś awarii czy nowego usera) i stworzyć środowiska testowe sieci, nad którymi spece hinduscy pracowali przez parę miesięcy. Czyli tak w sumie może przeinstalować, po co najmniej dwa razy wszystkie serwery w firmie (oczywiście o ile wszystko będzie działać…) Nie musze chyba dodawać, ze nikt nawet nie myśli o tym czy mamy licencje na wszystkie potrzebne aplikacje. Wszystko jest wiec ładnie pięknie i niesamowicie poprawne. Po tym wszystkim jak ten człek to wszystko zrobi musi sobie wystawić zgłoszenie na każda rzecz, którą zrobił. Tak wiec spędzi następny tydzień na zgłaszaniu calli sam do siebie, po czym następny na ich zamykaniu. Oczywiście jak to w światowej korporacji zatrudniającej samych wybitnych, zmotywowanych i dobrze opłacanych specjalistów ustala sie krotki termin. Trzy tygodnie…
2 Comments »
 Loading ...
|